🌍 BRZDEK! KATAKUMBY — calkowite potkniEcie
⭐ 1/10
Liczba graczy: 2–4 (teoretycznie 5–6 z dodatkiem)
Czas gry: ok. 90–120 minut
Poziom trudności: Średni (regułowo) / Wysoki (frustracyjnie)
Typ: Przygodowa / Deckbuilding / Push-your-luck
Mechaniki: budowanie talii, eksploracja kafelków, losowość, zarządzanie ryzykiem, negatywna interakcja
Zapowiadała się epicka przygoda w mrocznych podziemiach. Smok, skarby, deckbuilding, eksploracja…
A wyszło jak wyjście z domu w nowych butach bez skarpetek — niby można, ale boli i szybko żałujesz decyzji.
Wiem, że Brzdęk! Katakumby ma ogromną bazę fanów. Próbowałam. Naprawdę. Grałam z różnymi ludźmi, w różnych składach, z nastawieniem „może tym razem kliknie”. Nie kliknęło. Ani razu.
🎯 Cel gry
Teoretycznie wszystko brzmi świetnie: włamujesz się do katakumb, zdobywasz artefakt, robisz jak najmniej hałasu, a potem próbujesz uciec żywym i z większą liczbą punktów niż inni.
W praktyce wygląda to raczej tak: najpierw się potykasz, potem hałasujesz, a na końcu smok i tak Cię zje.
🃏 Jak wygląda tura?
W swojej turze zagrywasz karty z ręki, generujesz ruch, walkę i umiejętności, poruszasz się po losowo odkrywanych kaflach katakumb, walczysz z potworami albo zbierasz łupy, robisz hałas i dokupujesz nowe karty do talii — licząc, że następnym razem będzie lepiej.
I tu zaczynają się schody. Dosłownie.
Planujesz trasę, odsłaniasz kafel i… zonk. Ściana, potwór albo coś, co kompletnie rozwala sens wcześniejszych decyzji.
🧩 Co w tej grze lubię?
Sam pomysł modularnych katakumb i eksploracji.
Klimat smoka, ryzykownej wyprawy i ucieczki z artefaktem — bardzo kuszący.
Ideę połączenia deckbuildingu z odkrywaniem planszy — na papierze to naprawdę brzmi jak przepis na dobrą przygodę.
💀 Czego nie polubiłam?
Przede wszystkim pusta talia kart. Zbyt często trafiałam na karty albo sytuacje, z którymi po prostu nie było co zrobić. Lubię gry, w których mogę coś zaplanować, a losowość dodaje napięcia. Tutaj losowość często odbierała mi poczucie kontroli zamiast je wzmacniać.
Druga rzecz to ultra malutkie wytrychy. Niby detal, ale strasznie irytujący. Są tak drobne, że ciągle się gubią. Zamiast imersji pojawia się logistyka i frustracja — a to nigdy nie jest dobry znak.
🏆 Jak się tu wygrywa?
Teoretycznie: zdobywasz artefakt, wychodzisz żywym i liczysz punkty.W praktyce: próbujesz przetrwać chaos, liczysz na to, że smok nie wylosuje Twoich kostek i że losowość akurat nie kopnie Cię w kostkę — dosłownie i w przenośni.
☕ Wrażenia
Bardzo chciałam tę grę lubić. Serio. Ale za każdym razem kończyło się tak samo: „Dobra… zagrajmy w coś innego”. Nie twierdzę, że to zła gra. Widzę, dlaczego ma fanów. Dla mnie jednak jest tu za dużo losowości, za mało kontroli, za dużo drobnej frustracji i za mało satysfakcji z decyzji. Smok wcale nie był najgorszy. Najgorsze było poczucie, że gra częściej przeszkadza, niż nagradza.
🎯 Ocena końcowa: 1/10
🌍 BRZDĘK! KATAKUMBY — całkowite potknięcie.
Dla fanów chaosu i „zobaczymy, co się stanie”. Nie dla mnie.
Te katakumby mnie naprawdę przeczołgały. 🤷♀️
Instrukcja: Brzdek Katakumby